5 rzeczy, o które musisz zadbać przy kręceniu filmiku promocyjnego na potrzeby kampanii crowdfoundingowej

Hej! Fajnie, że tu jesteś!

Zapewne czytałeś już inne nasze wpisy na temat przygotowań do zbiórki hajsu na ogólnoświatowych portalach crowdfoundingowych, jak Kickstarter oraz Indiegogo (tak naprawdę w skali globalnej liczą się tylko te dwa). Nie czytałeś? To masz te wpisy tu i tu

Ok, zakładam, że już przeczytane. Więc jak zapewne pamiętasz, nakręcenie filmiku promującego kampanię jest absolutną koniecznością, ponieważ zwiększa to jej wiarygodność. Czyli co, kręcisz? To super, ale zanim popadniesz w euforię wiedz, że samo zrobienie spotu nie wystarczy, gdyż musi on jeszcze spełniać odpowiednie standardy. Jakie? Masz je opisane w poszczególnych punktach. I niech Cię nie zwiedzie żartobliwy ton – to jedynie celowy zabieg mający spowodować, że lepiej przyswoisz sobie informacje. A więc zaczynamy!

 

1. Timing

Ile czasu powinno trwać takie video promocyjne? Na pewno wiele zależy tutaj od samego produktu. Są wszak rzeczy, które wymagają dokładnego przedstawienia, a są i badziewia, których sens (bezsens?) istnienia zrozumiemy już po kilkudziesięciu sekundach. Lepiej jednak nie tworzyć długich, usypiających form (no, chyba, że produkt naprawdę tego wymaga). No dobra, więc +- ile? Ja osobiście wielokrotnie spotkałem się z opinią, że optymalny czas trwania takiego filmiku to od 2 do 5 minut. Podobno tyle wystarczy, aby ciekawie przedstawić produkt i jednocześnie nie zanudzić widza. Ja jestem skłonny się z tym zgodzić.

 

złota godzina

 

2. Niech to wygląda na poziomie

Wyobrażasz już sobie, jak zajebiście będzie wyglądał Twój filmik? Great m8. Tyle, że to nie jest łatwe (z wielu zresztą powodów). Jednym z najważniejszych jest brak dobrego światła – w Polsce nie ma go przez zdecydowaną większość roku. Już spieszę wyjaśnić, dlaczego jest to tak ważne. Otóż przygotowując się do wdrożenia naszej kampanii na Indiegogo obejrzeliśmy grubo ponad setkę filmików promocyjnych. Te z nich,  które zrobiły na nas najlepsze wrażenie, były kręcone przy świetle dziennym – i to nie byle jakim, bo kalifornijskim! Cóż, tak już jest, że jak słoneczko ładnie świeci, to i ludzie wyglądają jakoś tak weselej. W naszych rodzimych warunkach niestety jest o to dość ciężko, a więc i ludzie na filmikach Made In Poland wyglądają na smutniejszych, niż są w rzeczywistości. Czy da się z tym coś zrobić? Tak, da się. Masz tutaj 3 wyjścia:

Wyjście 1

Kręcisz w okresie od kwietnia do września w czasie tzw. złotej godziny (ok. 40 minut przed wschodem słońca lub 40 minut przed jego zachodem). To pozwala Ci korzystać z charakterystycznego światła o złotawym odcieniu, dzięki czemu filmik będzie po części wyglądał jak z nałożonym filtrem Instagrama.

Wyjście 2

Jeśli za oknem smuci głęboki listopad, to kręcisz w jakimś ciekawym pomieszczeniu (np. w wynajętym mieszkaniu à la loft). Ale tutaj mała szpila – ciekawy rezultat osiągniesz tylko wtedy, jeśli będziesz miał do dyspozycji specjalistów umiejących dobrze grać sztucznym światłem. Niestety, jeżeli łudzisz się, że ogarnie to typowy Mirek kamerujący wesela, to przestań się łudzić – na 99% nie ogarnie.

Wyjście 3

Jeżeli jesteś bogatym bananem/zarobionym po uszy biznesmenem, to wyjmujesz z portfela grubszy hajs i lecisz kręcić za granicę (np. na Majorkę, a co tam). To dobre wyjście, którego osobiście trochę Ci zazdroszczę – o ile wcielisz je w życie, oczywiście.

Reasumując: jeśli zastosujesz któryś z 3 powyższych sposobów (lub też zastosujesz kilka na raz), to Twoje szanse na udaną produkcję znacznie wzrosną. Ale i to nie wszystko, ponieważ jest jeszcze bardzo ważny element – znalezienie dobrego wykonawcy. Cóż, nie ma co ukrywać, że polscy filmowcy mają dość małe doświadczenie w tego typu realizacjach (jeśli porównać ich z wymiataczami z Kalifornii). No dobra, może niektórzy mają, ale albo nie jest ich łatwo znaleźć, albo żądane przez nich kwoty są zbyt wygórowane jak na możliwości przeciętnego startupowca. <smutek> Jeśli jednak Cię na to stać, to powinieneś współpracować właśnie z najlepszymi specjalistami. To zaprocentuje, serio.

 

boring movie

 

4. Scenariusz

Scenariusz jest potrzebny, ponieważ w dobrym filmiku promocyjnym bynajmniej nie chodzi o to, aby przez kilka minut pokazywać „gadającą głowę” na jednym ujęciu. Takie coś na pewno nie zrobi roboty (może poza nielicznymi wyjątkami). A co się wobec tego sprzeda? Na pewno ciekawy spot z odpowiednią dynamiką, którego akcja zmienia się niczym w kalejdoskopie (oczywiście z zachowaniem sensu). Dobry scenariusz powinien więc zawierać elementy prezentujące produkt od strony technicznej, ale również takie, które przybliżą lifestylowy sens jego istnienia. Uwaga! To ostatnie jest szczególnie ważne dla różnego rodzaju gadżetów! W każdym razie zgrany (ale dość skuteczny) schemat to:

  • pokazanie uśmiechniętych twórców w garażu/warsztacie na tle różnych narzędzi (niekoniecznie związanych z wytwarzanym produktem)
  • ujęcie na gości robiących jakiś projekt/model (może być kreślony na papierze, a może na komputerze)
  • zademonstrowanie procesu powstawania produktu (w miarę możliwości), gdyż dodaje to +10 do wiarygodności
  • walnięcie kadru z facetem, który coś tam koduje (szczególnie ważne dla wszelkich wynalazków elektronicznych)
  • krótkie zaprezentowanie  dotychczasowego doświadczenia zawodowego twórców kampanii (a już na pewno takiego, które jest związane z projektem)
  • zasugerowanie, że dany produkt ułatwia poznawanie ładnych dziewczyn (cóż, wśród gadżeciarzy przeważają jednak faceci)
  • no i wreszcie kilkakrotne pokazanie samego produktu (przynajmniej rendery), najlepiej używanego przez kilka różnych osób

Są to elementy mocne podnoszące skuteczność filmiku, więc nie powinno ich zabraknąć i w Twoim video. Oczywiście suche fakty to jedno, a emocje to drugie – ich na pewno nie można pomijać! Dlaczego? Ponieważ tak naprawdę to właśnie emocje sprzedają (często lepiej niż logika). Co jeszcze? Storytelling – mówi Ci to coś…? Jeśli tak, to super. Jeśli nie, to koniecznie poczytaj na ten temat. W wielkim skrócie chodzi o to, żeby opowiedzieć ciekawą historię związaną z produktem – taka historia powinna przybliżać:

  • genezę powstania produktu
  • sens jego istnienia (praktyczne zastosowanie z wątkiem emocjonalnym)
  • osoby twórców projektu
  • co dalej, czyli wizję rozwoju

Jak już będziesz składać to wszystko do kupy, to pamiętaj, aby nie przesadzić z tzw. wydziwiasami trudnymi do zinterpretowania! Ma być w miarę prosto, bo Twoje dzieło powinno być w pełni zrozumiałe dla przeciętnego widza. Tak więc głębia przesłań właściwa dla dzieł Larsa Von Triera jest raczej wykluczona (nawet jeśli Von Triera cenisz i uwielbiasz). A jak będziesz potrzebować scenariusza to pisz na maciej(at)8k.com.pl – pomożemy.

 

4. Keep smiling!

Na filmiku musisz pokazać się światu jako entuzjastyczny i wesoły twórca. Serio radzę dobrze to zapamiętać: en-tu-zja-sty-czny i we-so-ły. To kluczowe słowa, ponieważ w Polsce mamy ogólnonarodową tendencję do bycia poważnym i smutnym nawet wtedy, kiedy nie trzeba być poważnym i smutnym. Dopóki kisimy się we własnym grajdołku tragedii nie ma, ale wyjście na świat to co innego. Być może nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale np. dla przeciętnego Amerykanina nasza smutna, sponiewierana narodową martyrologią twarz może przywodzić na myśl kogoś, kto właśnie stracił rodzinę nalocie bombowym. A to źle. Tak więc trzeba się uśmiechać w spocie ile tylko się da, bo sprawia to wrażenie, że twórca(y) projektu jest sympatycznym i godnym zaufania gościem, którego warto wesprzeć. I nieważne, że mało w tym sensu, bo najwięksi oszuści w historii wyglądali na całkiem miłych gości – taka jest psychika ludzka i nic z tym nie zrobisz.

 

hipster

 

5. Image

Jak to mówią, diabeł tkwi w szczegółach, a tutaj właśnie je opisuję i daję rady z nimi związane. Nie musisz się do tego ściśle stosować – ale jeśli się zastosujesz, to raczej nie stracisz. I tak:

Szczegół 1: zadbaj o nowoczesny look

Napiszę wprost – nie możesz wyglądać jak typowy, polski Marian z wąsem, który remontuje łazienki w Londynie. Wiem, pocisnąłem stereotypem, ale nie bez powodu. Otóż ludzie chętniej wspierają tych, którzy są podobni no nich samych. A ponieważ bardzo wielu ludzi wypuszczających projekty na Kickstarterze/Indiegogo ma wygląd zbliżony do rasowych hipsterów, to powinieneś choć trochę się do nich upodobnić. Na wszelki wypadek daję Ci linka do ciekawego bloga z inspiracjami na temat wyglądu nowoczesnego faceta: tu oblukasz jak się godnie zaprezentować światu I jeszcze na koniec mały tips – pamiętaj, aby ktoś z ekipy założył koszulkę z popularnym memem. Sam też zresztą możesz takową założyć, bo to z pewnością podbije Twoją zajebistość (czyt. pokaże, że jesteś swój chłop i kumasz Internety).

Szczegół 2: otocz się gadżetami z logiem jabłka

Umieszczenie w Twoim video rozmaitych Ajfonów, Makbuków i Ajpadów zademonstruje światu, że należysz do grupy nowoczesnych startupowców, którzy wiedzą co dobre (i stać ich na to). W każdym razie jest to dość istotne, bo dzięki temu niwelujesz nieco efekt „kraju 3 świata”, jakim dla wielu osób jest Polska. Nie jesteś fanem produktów koncernu z Cupertino? Cóż, zawsze możesz pożyczyć je od znajomych (na pewno kilku z nich posiada „jabłuszka”).

Szczegół 3: fluent English is a must!

Tutaj nie ma miejsca na taryfę ulgową – jeśli chcesz, aby świat Cię docenił, to nie możesz sobie pozwolić na błędy. W przeciwnym wypadku Twoją kampanię może zalać fala szyderczych komentarzy typu „Learn English first”, co znacząco podważyłoby jej wiarygodność. Nie powinno to zbytnio dziwić, no bo w końcu jak tu zaufać komuś, kto porozumiewa się na zasadzie „Kali iść, Kali jeść”…? Raczej ciężko. Tak więc lepiej zainwestować w dobrego tłumacza / korektora, który ogarnie co trzeba. Przy okazji mała wskazówka – jeśli nie mówisz dobrze po angielsku (lub masz naprawdę paskudny akcent), to lepiej daruj sobie dłuższe przemówienia i ogranicz się do wstawek w stylu „Serdecznie zachęcamy do wsparcia nas, blablabla”. Resztę niech powie lektor. Ale uwaga! Wielu speców twierdzi, że lepiej nie stosować myku na zasadzie „my mówimy po polsku i nakładamy na to lektora, który mówi po angielsku”. Nope, nie tędy droga. Podobno o wiele lepiej jest zrobić filmik, na którym lektor po prostu komentuje to, co pojawia się na ekranie. Przy okazji radzę skorzystać z usług native speakera – wcale nie są wiele drożsi od Polaków, a efekt naprawdę słychać.

Szczegół 4: zadbaj o wykończenie

Niby oczywista oczywistość, ale wielu zapomina o dodaniu do filmiku końcowej planszy z adresem www oraz informacją, że oto właśnie prowadzimy kampanię crowdfoundingową. Jest to szkolny błąd, bo nigdy nie wiadomo, kto i gdzie udostępni nasz filmik zapewniając nam przy tym darmowy zasięg.

Szczegół 5: przedstaw całą ekipę

Jak twierdzi sam CEO Indiegogo Slava Rubin, jeśli przedstawisz 4 (lub więcej) członków ekipy, to najprawdopodobniej zbierzesz o 70% więcej pieniędzy, niż pokazując się samemu. Zasad ta dotyczy zresztą nie tylko filmiku, ale i zaprezentowania teamu w opisie kampanii. Trzeba o tym pamiętać. 

 

ok-guy

 

Parę słów na koniec

Mam nadzieję, że nie przestraszyłeś się tego, co tutaj napisałem – to tylko tak groźnie wygląda. W rzeczywistości jeśli tylko się chce, to da się zrobić coś fajnego. Tyle, że należy przy tym odróżnić „chcę” od „chciałbym”, bo to dwa całkiem różne światy, dwa różne poziomy motywacji. Pamiętaj też, że niektóre z powyższych zasad da się zastosować również na potrzeby wszelkiego rodzaju sesji zdjęciowych związanych z kampanią. Bo zdjęcia też mają swoje znaczenie i nie należy ich zaniedbywać (czyli muszą się znaleźć w opisie projektu). A na sam koniec kilka linków do niezłych filmików – warto popatrzeć i czegoś się nauczyć.

Kurtka dla rasowych imprezowiczów

Dron do filmowania z góry czego tam sobie chcesz

Robot, który prawdopodobnie zadowoli nawet teściową

 

 

 

 

 

3 thoughts on “5 rzeczy, o które musisz zadbać przy kręceniu filmiku promocyjnego na potrzeby kampanii crowdfoundingowej

    1. pisze:Ogf3lnie filmik jest bzrdao fajny, zastanawia mnie tylko jedno: mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach (zwłaszcza w internecie, w branży rozwojowo-sukcesowej) traktuje się tą biedę jako coś koniecznie złego. W filmiku nie podoba mi się sformułowanie pogodzeni ze swoim losem (0:19). Pogodzenie się ze swoim losem jest często objawem bzrdao zdrowym, bo nie zawsze mamy możliwość zmienienia jakiejś części naszego życia.Oczywiście poprzedni akapit trzeba dobrze rozumieć, bo niejedna osoba przeczyta i powie: jaaaa toooo w swooooim życiu już nic nie osiągnęęęę, pogodzę się z tym jaaak wygląąąda moje żyyycie i będzie się tłumaczyła sama przed sobą.Wykładowca mojej Pauliny jest psychologiem. Dobrym, pewnie nawet bzrdao, bo Paulina mf3wi, że taki freak na punkcie psychologii. Miał możliwość wykładania w większym mieście niż robi to teraz, za większe pieniądze, ale nie skorzystał został tu gdzie jest, ze względu na żonę. I jest szczęśliwy i pogodzony ze swoim losem .Nie dajmy się zwariować A poza tym tak jak mf3wiłem filmik jest bzrdao fajny!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *