5 pytań, które powinieneś sobie zadać przed rozpoczęciem kampanii crowdfoundingowej

Crowdfounding niewątpliwie jest ostatnio na topie.

Wyobraźnię startupowców rozpalają liczne kampanie zakończone spektakularnymi sukcesami, a ich twórcy są przedstawiani w mediach jako prawdziwi wymiatacze. W pewnej części nie są to co prawda zachwyty w pełni uzasadnione, ale jest wiele perełek, nad którymi warto się pochylić. Przykłady? Proszę bardzo:

Cooleest Cooler , tutaj twórcy zebrali ponad 13 milionów USD*

Exploding Kittens , tutaj ponad 200 tysięcy osób zapłaciło twórcom ponad 5 milionów USD*

*stan na połowę lutego 2015

Jak widać jest moc! Co, pewnie też chciałbyś powtórzyć te sukcesy, przyznaj się… Jeśli tak, to dajemy Ci do dyspozycji bezcenną wiedzę, która została zdobyta kosztem wielu nieprzespanych nocy, dni okrutnych męczarni oraz wielu poniżeń… No dobra, aż tak nie cierpieliśmy, ale łatwo też nie było. Ty masz łatwiej, bo otrzymasz know-how na tacy. Gotowy? No to przeczytaj nasz pierwszy (i bynajmniej nie ostatni) wpis! <fanfary>

 

Pytanie nr 1: podwórko krajowe, czy międzynarodowe?

Nie ma na to jednej odpowiedzi – wszystko zależy wszak od grupy docelowej oraz tego, na co chcesz zebrać hajs. No bo jeśli np. zamierzasz wypuścić angielskojęzyczną grę (dla graczy), to dla Twojego własnego dobra powinieneś myśleć globalnie i nie kitrasić się we własnych opłotkach. A jeśli zamierzasz np. zakupić food trucka w Radomiu i dokarmiać z niego hordy turystów? <żart bo w Radomiu nie ma turystów tylko jest chytra baba> Cóż, wtedy lepiej będzie przeprowadzić kampanię na którymś z polskich serwisów. Powód jest prosty – szansa na to, że ktoś spoza Radomia da Ci kasę, jest raczej znikoma. Dlaczego znikoma? Bo większość ludzi to cholerni materialiści i tak naprawdę nie chodzi im o to, aby Cię wesprzeć, ale o to, aby dostać fajne itemy w zamian. W świetle tego nietrudno więc się domyślić, że facet z New Yorku oleje radomskiego food trucka, ponieważ nie będzie miał jak odebrać swojej nagrody (raczej pocztą burgera mu nie prześlesz). A na taką grę już może wpłacić hajs, bo ściągnie ją sobie z neta. To oczywiście tylko mocno uproszczone przykłady i każdy projekt należy rozpatrywać indywidualnie, ale zapamiętaj schemat:

  •  angielskojęzyczna gra = Indiegogo / Kickstarter
  •  food truck w Radomiu = Wspieram To / Polak Potrafi

Ja w każdym razie przedstawię w tym wpisie zagadnienia dotyczące kampanii za granicą, a nasze rodzime serwisy zostawię na inną okazję.

 

kickstarter-vs-indiegogo

 

Pytanie nr 2: Kickstarter czy Indiegogo?

Zwykle dylemat jest taki: Kickstarter, Indiegogo, czy może przywalić z grubej rury i odpalić równocześnie kampanie na obydwu portalach…? Teoretycznie podstawowym kryterium powinny być statsy pokazujące to, gdzie łatwiej jest wyrwać hajs. A wyglądają one tak:

  • Indiegogo: ok. 10% projektów zostaje ufundowanych w całości*
  • Kickstarter: ok. 44% projektów zostaje ufundowanych w całości*

*dane na 2014 rok

A jak by komuś było mało statsów, to ma jeszcze infografikę podsumowującą działanie portali na 2013 rok (osoby spostrzegawcze zauważą zapewne, że niektóre dane uległy zmianie ;). Thanks to Crowdlogs Blog

crowdlogs.com_kickstarter-vs-indiegogo

 

Hurra! Pędźmy więc na Kickstartera! Ale zaraz… WTF?! Dlaczego ten portal jest aktualnie zamknięty dla projektów z Polski?!* Cóż, sam też tego nie wiem i mogę się tylko domyślać powodów (i zresztą się domyślam). Tak więc chcąc nie chcąc pozostaje Indiegogo.
*stan na połowę lutego 2015

 

Pytanie nr 3: flexible funding czy fixed funding?

Czym się różni jedno od drugiego? W przypadku flexible funding nawet jeśli nie uda nam się zebrać całej wymaganej kwoty, to i tak możemy zatrzymać to, co wpłacili nam dobrzy ludzie. A fixed funding? No cóż, jeśli nie zbierzemy wymaganej kwoty, to zostaniemy z niczym. Tak więc opcja flexible funding wydaje się zapewne o wiele bardziej kusząca, ale niestety odradzam ją przy pierwszej kampanii. Dlaczego? Ponieważ obniża znacząco wiarygodność, co w przypadku projektów spoza USA ma dość poważne znaczenie. Dzieje się tak, gdyż zagraniczni użytkownicy Indiegogo często podchodzą z większą nieufnością do projektów z mało znanych im krajów, więc mogą się zwyczajnie obawiać, że typ z Polski zbierze część hajsu, a potem nawieje i tyle go widzieli. Co, że przesadzam? W takim razie odpowiedz sobie szczerze, czy zaufałbyś startupowcom z takiej chociażby Albanii. Bo przełożenie jest mniej więcej takie:

Przeciętny Polak: Albania = Albania

Przeciętny Amerykanin: Polska = Albania

Rozumiesz?
Taki mamy klimat. Spokojnie, sytuacja ta na szczęście poprawi się w momencie, kiedy zyskasz wiarygodność, czyli będziesz już mieć na koncie ze 2-3 udane kampanie. Wtedy też spokojnie możesz walnąć sobie flexible funding, ale za pierwszym razem postawiłbym jednak na opcję fixed. No my tak w każdym razie zrobiliśmy.

 

How-to-make-money

 

Pytanie nr 4: ile zbierać aby zebrać?

Odpowiedź jest banalnie prosta – tyle, ile potrzebujesz. Czyli jeśli chcesz zebrać np. 10 tys. USD, to zacznij właśnie od takiej kwoty. Ok, ktoś zapewne teraz spyta „A dlaczego nie zacząć np. od kwoty dwukrotnie wyższej?”. Ja odpowiadam: ponieważ zmniejszamy tym samym szansę na publikację w mediach. Aby to lepiej zrozumieć, daję mały wykład z psychologii medialnej.

„Jeśli chcemy zebrać 20 kawałków i zbierzemy 20 kawałków, to nie będzie to ciekawym tematem na nagłówek. Ale kiedy chcemy zebrać 10 kawałków i zbierzemy 20 kawałków (czyli 2 x więcej niż chcieliśmy), to już niezły nagłówek da się z tego zrobić. A w nowoczesnych mediach dobre nagłówki sprzedają lepiej niż dobre contenty. Dobrze jest więc to wykorzystać jakby co.”

Koniec wykładu. Mam nadzieję, że pomógł.

 

Pytanie nr 5: kiedy zbierać aby zebrać?

Cóż teoretycznie jest to bez znaczenia, ale… No właśnie, ale przecież są pewne okresy w roku, kiedy po prostu zwyczajnie sprzedaje się więcej towarów – np. przed Świętami Bożego Narodzenia lub też Walentynkami. Jeśli więc chcesz podbić sprzedaż (no dobra, level ufundowania) swoich wynalazków, to dopasuj kampanię do jednego z takich gorących okresów sprzedażowych. Jak to wycyrklować? Należy wziąć pod uwagę następujące okresy czasowe:

2 miesiące na zebranie hajsu

– do 2 tygodni oczekiwania na wpłatę z Indiegogo

X miesięcy na produkcję

3 – 4 tygodnie na wysyłkę za ocean (może dojść szybciej, ale nie musi)

2 tygodnie zapasu na nieprzewidzianą obsuwę

Reasumując: jeśli chcesz się wstrzelić w szał przedświątecznych zakupów w USA, to powinieneś wypuścić kampanię najpóźniej na początku października. Oczywiście nie zapomnij przy tym przypromować swojego produktu jako nadającego się na oryginalny prezent! Bez tego raczej mało kto skojarzy go ze Świętym Mikołajem (czy tam Gwiazdorem, whatever).

ok-guy

I to by było na tyle jeśli chodzi o podstawy.

Jeśli na początek szczerze odpowiesz sobie na każde z powyższych pytań (z naciskiem na szczerze), to już nieźle wróży. Oczywiście do udanej kampanii jeszcze daleka droga, ale dasz radę, na pewno! Aha, tylko nie zapomnij przeczytać kolejnych wpisów, bo znajdziesz w nich jeszcze więcej zajebiście przydatnych tipsów!*

*Obczaj to – inni mają zwykłe „przydatne porady”, a tylko tutaj znajdziesz „zajebiście przydatne porady”. To chyba coś znaczy, nie…?

2 thoughts on “5 pytań, które powinieneś sobie zadać przed rozpoczęciem kampanii crowdfoundingowej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *