Marketing przez osmozę – WTF?!

Uwielbiam coachów i trenerów motywacyjnych. Serio. Dlaczego? Ponieważ jedni z nich faktycznie przekażą czasem coś mądrego i przydatnego, a drudzy są po prostu zabawni, bo zapodają totalne banały. Aha, są jeszcze tacy, którzy na co dzień mówią całkiem do rzeczy, ale od czasu do czasu przydarzy im się ligowy fuckup.

Zacznijmy jednak od początku. Otóż kilka dni temu jeden z najbardziej znanych polskich zawodowych motywatorów i trenerów mentalnych (jak sam o sobie pisze) Jakub B. Bączek wrzucił w sieć info na temat swojego nowego szkolenia p.t. „Marketing przez osmozę”.

Uświadamiam nieuświadomionych czymże jest owa osmoza:

„Dyfuzja rozpuszczalnika przez błonę półprzepuszczalną rozdzielającą dwa roztwory o różnym stężeniu. Osmoza spontanicznie zachodzi od roztworu o niższym stężeniu substancji rozpuszczonej do roztworu o wyższym, czyli prowadzi do wyrównania stężeń obu roztworów.”

Tako rzecze Wikipedia. A jakby ktoś potrzebował wizualizacji, to ma jeszcze obrazek.


osmoza

Przyznam szczerze, że jako rasowy humanista nigdy nie byłem dobry z chemii, więc dość ciężko mi się rozeznać, o co w tym tak naprawdę chodzi. Zaciekawiony tematem zadałem sobie nieco trudu, aby poszperać po necie i zobaczyć, czy nie jest to aby kolejny koncept zerżnięty od amerykańskich guru marketingu. I co? Oczywiście, że jest! Pojęcie „marketing by osmosis” jest bowiem znane od dobrych kilku lat – do nas w PL nowinki docierają jednak z pewnym opóźnieniem. Jak ktoś mi nie wierzy, to niech sobie poczyta:

http://courvo.com/2008/06/marketing-by-osmosis.html

http://makemarketinghistory.blogspot.com/2006/07/marketing-by-osmosis.html

Czyli co, ignorancja i przegryw z mojej strony, a wygryw ze strony Jakuba B. Bączka, który – co ciekawe – walnął sobie Trade Marka na ten spolszczony termin. Cóż, widać widzi w tym dobry potencjał i kto wie, może nawet mu to wypali, skoro nikt z polskich coachów dotąd tego nie odkopał… Ale w sumie mnie to aż tak nie dziwi, bo nie był to jakoś szczególnie popularny termin – moim zdaniem jego pierwotny twórca (nie jest nim Jakub B. Bączek!) za bardzo przekombinował i tyle.


smutna żaba


Idźmy jednak dalej.
Sam Jakub B. Bączek pisze na swojej stronie tak:

„Wydaje się, że o marketingu powiedziano już wszystko. Problem w tym, że często mówią ci, którzy sami nie zbudowali od zera żadnej dużej firmy… Jeśli chcesz wiedzieć, jak pracuje praktyk z krwi i kości, który w dodatku chętnie dzieli się największymi tajemnicami, zapraszamy na ten dynamiczny warsztat. Usiądź wygodnie, otwórz umysł i pozwól sobie na myślenie „outside the box”. Od Twojej marki personalnej, poprzez sprzedaż, aż do marki firmy – zaskoczymy Cię!”

No i fajnie, ale o co tak naprawdę kaman…? Posiłkując się definicjami z zachodnich portali można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że chodzi o to, aby umieścić swój produkt/usługę w świadomości potencjalnych konsumentów, którzy są otwarci na to, aby dzięki nim wzbogacić swoje życie. Zbyt skomplikowane…? To inaczej:

– masz produkt X

– znasz gościa, który wierzy, że proszki do prania, nowe smartfony i inne towary z reklam naprawdę zmienią jego życie

– idziesz do typa i mówisz mu coś w stylu „hej, mam coś fajnego, co odmieni Twoje życie!”

– sprzedajesz mu produkt X

Zaiste genialne w swej prostocie i faktycznie nigdy, ale to przenigdy nie powiedziano o tym w żadnej marketingowej książce ani na żadnym marketingowym szkoleniu. Znaczy się chyba nie powiedziano… Oczywiście nie twierdzę, że dokładnie tego będzie nauczał na swoich szkoleniach Jakub B. Bączek – tak tylko podpowiada wujek Google po wpisaniu frazy „marketing by osmosis”. Tak w ogóle, to same internety dość szybko zareagowały na ten temat – w sieci pojawiły się materiały przedstawiające, jak internauci wyobrażają sobie ten cały osmozowy marketing.


osmoza jaja

Całość tutaj: https://vine.co/v/epPYwYrDxBi

Był też na ten temat wpis na pewnym Facebookowym fanpagu, ale jest to hejterski fanpag, więc nie będę tutaj cytował. Ok, najwyżej linka zapodam: Zdelegalizować coaching i rozwój osobisty

I to by było na tyle z tymi teoriami marketingowymi. Jeśli ktoś będzie chciał zgłębić temat i dowiedzieć się czegoś więcej na temat marketingu przez osmozę, to będzie chyba musiał skorzystać z oferty szkoleniowej Jakuba B. Bączka i zabulić 4k PLNów za udział w tymże. Dużo to czy mało…? Nie mnie oceniać – być może szkolenie to odmieni czyjeś życie, kto wie… Można jechać i się przekonać. A żeby nie było, że hejtuję wszystkich coachów itp. mentorów, to na sam koniec zapodaję najlepsze przemówienie motywacyjne ever. Czapki z głów przed Shia La Boeuf’em!

 

One thought on “Marketing przez osmozę – WTF?!

  1. ciężko trafić na dobrego coacha czy trenera motywacyjnego….
    w mojej byłej pracy (korpo) był zatrudniony trener i był tak beznadziejny, że je skutek był odwrotny od zamierzonego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *